piątek, 9 września 2011

Błędne koło

Tak, to właśnie wtedy zaczyna się problem.  Przez ten krótki, ale jakże owocny czas , gdy choć trochę zdążyłam poznać jakiegoś osobnika, zaczyna się zastanawianie- co tak naprawdę do niego czuje. Bo nigdy nie wiem, nigdy. Przyjaźń, miłość. Te uczucia, te cholernie uczucia ciągle mi się mieszają. I po prostu nie umiem ich rozróżnić, co czasami jest ciężkie. Sytuacja jest jeszcze lepsza, gdy na raz poznaję kilka ciekawych osób. Wtedy można to porównać do pierwszych tygodni w nowej szkole.  Stopniowo poznajesz ludzi i po kolei ich sobie szufladkujesz. Tak, to właśnie ludzie tworzą ten pieprzony system ciągłego dopasowywania człowieka do norm, do wzorców. To  system który cały czas próbuje oszukać.  Śmieszne. Próbuje go oszukać a zarazem stale w nim uczestniczę. Taki paradoks. Ale nie martwcie się, czytelnicy [ tak, lubię łudzić się że takowi są], nie są poddawani procesowi identyfikacji. No, chyba że ich opinie, teorie. Ale wróćmy do tematu.
Dlaczego człowiek nie jest w stanie bezproblemowo określić swych uczuć? Otóż, moi drodzy, po prostu jesteśmy zbyt głupi, a  nasz wspaniały system nerwowy stwórca [ nie obchodzi mnie w co wierzysz, możesz nawet w gadające drzewa] rozwinął do perfekcji. I ot, cała tajemnica.  Zresztą, co tu dużo mówić. Gdy poznajemy kogoś i zaczynamy go lubić, to chcemy aby ta znajomość trwała, najlepiej już na zawsze.  Wtedy zaczynamy myśleć o naszych uczuciach, lecz boimy się że druga osoba ich nie odwzajemnia. Dlatego na ogół swych odczuć nie ujawniamy, sama też tego nie robię. Tak, brakuje mi odwagi. No cóż, nie każdy na tym świecie musi być jak Rambo.  Ujawnianie uczuć jest dla mnie tym trudniejsze, że [ jak już wspominałam] nie mam pojęcia co do kogoś czuje. Tak, w tym momencie błędne koło się zamyka.  Pociesza mnie fakt, że nie jestem na tym świecie jedyną personą wciągniętą w ten mechanizm.
 Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że chyba jeszcze nigdy nie poznałam chłopaka, którego pojawienie się sprawiłoby zmianę w moim zachowaniu. Sprawiłoby, że postanowiłabym się uzewnętrznić. I wcale nie chodzi mi tu o wygląd, [tak, z wrodzoną skromnością uważam iż do płytkich ludzi się nie zaliczam]. No, jedyna cecha, jakiej poszukuję u płci przeciwnej to wzrost ponad 180, no cóż, sama tyle mierzę ; ) . A że przeciętny Polak jest wzrostu 165, to naprawdę nie jest to łatwe. Ale nie powiem, zdarzają się na tym świecie wyjątki. Na szczęście.
 A więc, oprócz wzrostu [ który jest  konieczny, no cóż chłopak niższy od dziewczyny to zdecydowanie nie moja bajka],  u płci przeciwnej poszukuję czegoś, co sprawi, że godzina z nim minie szybciej niż sekunda,  a życie będzie pełniejsze. Chłopaka z którym będę odkrywać swoje pasje i cele w życiu. I jeśli chcielibyście być mili, to właśnie tego mi życzcie. Odnalezienia takiej osoby.  Bo to nie rzeczy czy też miejsca zmieniają nasze życie. To ludzie…

1 komentarz:

  1. Nie martw się, ja ciągle to czytam (:
    Poza tym... Życzę Ci takiej osoby, oczywiście. Razem z moją siostrą (nie dodaje się do żadnej obserwacji)... To było szczere.

    OdpowiedzUsuń